Stoi przed lustrem. Na pierwszy
rzut oka ma co najmniej sześćdziesiąt lat. Każda zmarszczka na
jej bladej zniszczonej twarzy ukazuje wszystkie lata, które
przebiegły jej przez palce, wszystkie chwile, te złe i te dobre,
które sprawiły, że jest teraz tą osobą. Jej oczy już dawno
straciły młodzieńczy blask, ich szarość przeszywa na wskroś
każdego kto na nią spojrzy. Ukłucie litości pomieszanej ze
smutkiem spala serce każdego kto jest z nią w tym samym
pomieszczeniu. Ma na sobie długą kwiecistą suknię, która opina
jej ciało w nienaturalny sposób. Jej lekko wygięte do środka
stopy dodają jej demoniczności i zamrażają drewnianą podłogę
swoim chłodem i obojętnością. Gdyby tylko potrafiła wrócić.
Gdyby mogła zapomnieć i znów wziąć mnie za rękę. Ścisnąć
moją dłoń swymi długimi kościstymi palcami, tak bym wiedziała,
że ją mam, że jesteśmy razem. Chciałabym jeszcze raz poczuć
zapach jej wiosennych perfum, zobaczyć jak siedzi w ogrodzie w swoim
wielkim bujanym fotelu z puszystym rudym kotem na kolanach. Jak
powolnymi ruchami głaszcze jego miękkie futro i przymruża oczy w
blasku majowego słońca. Siedzę w ciemnym pokoju i wyobrażam sobie
jej ciepłą, pełną miłości twarz minionego wieku, która powoli
zamazuje się w mojej głowie, tworząc przed oczami szary obłok
mgły.
-------------------------------------------------------------------------------
Witam ponownie! Wiem, że dość długo mnie tu nie było, ale miałam całkowity 'zastój umysłu'. Mam nadzieję, że przez najbliższy czas się to nie powtórzy i będę mogła tu zaglądać choć parę razy w miesiącu.
Milly xx.
Bardzo fajnie piszesz :) Rób to częściej!
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam część wpisów i jestem pozytywnie zaskoczona! Czekam na kolejne posty. Widać,że masz potencjał i uwielbiasz pisać :)
OdpowiedzUsuń-A.