Nigdzie
dziś nie wyjdę. Zamknę się w pokoju i będę sama. Nikt mi tego
nie zabierze. To pomaga. Wycisza. Trochę uspokaja. Jakbym była
inna. Lepsza. Za drzwiami jest cisza. Inny świat. Mogę myśleć co
chcę. Marzyć. Śnić. Mieć nadzieję, że pewnego dnia sny staną
się prawdziwe. Otaczają mnie. Fruwają wokoło jakby chciały bym
do nich dołączyła. Wołają. Słyszę trzepot ich skrzydeł. Coraz
bliżej i głośniej. Przyjemny dźwięk. Jak podmuch wiatru. Widzę
je. Są piękne. Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś podobnego.
Cudowne. Podnoszę się. Chcę je złapać. Chociaż dotknąć. Ale
za każdym razem gdy wyciągam rękę oddalają się. Umykają w
ostatniej sekundzie, jakby wiedziały co chcę zrobić. Staję się
coraz bardziej zdenerwowana. Podskakuję w euforii wyciągając ręce
wysoko do góry. Czuję się jak Syzyf pchający pod górę wielki
głaz. Wiem, że sny krążące wokół mnie są nieosiągalne, mimo
to próbuję je dosięgnąć z coraz większą rozpaczą. Łzy
zmęczenia i goryczy zaczynają kapać na posadzkę. Słychać jak
uderzają o zimną podłogę. Nagle krążące wokół mnie istoty
zlatują się na me ramię i jeden po drugim upijają łzy z moich
policzków. Każdy który odlatuje rozpływa się w powietrzu
zostawiając po sobie chmurę złocistego dymu.
------------------------------------------------------------------------
Milly xx
Cudowny, czytam dalej.
OdpowiedzUsuń