A
ona biegła. Biegła przed siebie i nawet raz nie oglądnęła się w
tył. Już powoli traciła siły, ale nie zwalniała kroku. Nie była
to jednak ucieczka. Nie uciekała przed niczym. Po prostu, zwyczajnie
biegła. Tak jakby chciała wyzbyć się wszystkich uczuć, jakby
chciała umrzeć z wyczerpania. Nawet gdy jej nogi zaczęły odmawiać
posłuszeństwa nie zatrzymała się. Jej oczy mówiły wszystko.
Widać w nich było potworny żal. Do kogo? Nie wiadomo. Nie
potrafiłam jej uratować. Nie wiedziałam jak powiedzieć jej, że
powinna tu zostać, że jest tu ktoś kto ją kocha i mu zależy. Nie
zdążyłam...
------------------------------------------------------------------------------Milly xx.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz