30 marca, 2014

SMAK KRWI


Metry, centymetry, milimetry… Wyciągam rękę. Tak jak poprzednio. Widzę jego dłoń. Nasze palce zbliżają się do siebie. Splatają się w miłosnym uścisku. Podchodzi do mnie. Moje oczy wędrują ku jego tajemniczej twarzy. Spoglądam. Zapiera mi dech w piersiach. Mam dreszcze. Ręce zaczynają mi się trząść… . Studiuję jego twarz przez kilka sekund. Jest piękny, jakby inny. Wszystko jest idealne. Ma cudowne oczy, które spoglądają na mnie z wyjątkowo silnym uczuciem. Jak byśmy się znali od zawsze. Wieczność. Zbliża się. Dzielą nas milimetry. Czuję jego oddech na mojej twarzy. Dotyka ustami moich ust. Łączy nas coś niezwykłego. Jego wargi napierają na moje z coraz większą siłą. Czuję jakbym miała zaraz odlecieć. On przenosi swoje pocałunki w kierunku mojej szyi. Wszystko jest piękne. Świat wiruje. Nagle przelatuje mi przed oczami koszmarny obraz. Smak krwi. Ogromna ilość krwi. Pocieram ręką szyję. Czuję jak wielkie krople skapują powoli na ziemię. Podnoszę głowę. Widzę jego złowieszczą, zadowoloną z siebie twarz. Ma ogromne, zakrwawione kły. Zło. Kręci mi się w głowie. Osuwam się na podłogę. Otwieram ostatni raz oczy i umieram… .
--------------------------------------------------------------------------------
                                                                                                              Milly xx

1 komentarz: