Wybrałam
się tam całkiem niedawno. Dookoła było ciemno i cicho. Moje oczy
nie przyzwyczaiły się jeszcze do ciemności. Błyskało w moich
źrenicach. Musiałam zmrużyć powieki by nie czuć bólu. Przeszłam
szybkim krokiem wzdłuż jednej ze znajomych ulic. Nagle usłyszałam
świst i krzyknęłam ze strachu. Nad głową przeleciało mi stado
czarnych istot. Wylądowały przy mnie tworząc wokół mnie wielki
krąg. Nagle zrobiło się przeraźliwie ciemno. Gdziekolwiek
spojrzałam widziałam wielką czarną dziurę. I pisk. Przeraźliwy
pisk. Wrzask potwornych ptaszysk. Nie wiedziałam, w którą stronę
się odwrócić. Wiedziałam tylko jedną rzecz. Muszę biec.
Uciekać. Gnać byle jak najdalej przed siebie. Nie mogę tu zostać.
Nie mogę im pozwolić by mnie zniszczyły. Chcą mojej duszy. Chcą
zabrać mi siebie. Kim będę gdy się obudzę. Co jeszcze ze mnie
zostanie? Sterta kości, nerwów i krwi. Wielka nieznacząca nic
zgnilizna. Gdzie odejdą moje wszystkie marzenia, uczucia, moja
wrażliwość. Czy bez tego będę czegoś warta? Czy ktoś spojrzy w
moją stronę? Nie będzie już nic. Nie będzie mnie. Ciebie też.
Nie będzie nas. I wtedy już nic nie będzie się liczyć. Odejdź
razem ze mną. Chodźmy daleko. Rozpłyniemy się na niebie. Będziemy
żyć wiecznie.
------------------------------------------------------------------------Milly xx.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz