I czasem chciałbyś
zrobić coś dobrze. Chciałbyś żeby coś ci się udało. Nawet nie
dla siebie samego. Dla kogoś bliskiego. I gdy już wiesz, że nic z
tego nie wyszło, widzisz to pełne rozczarowania spojrzenie, wiesz,
że znów nie wyszło tak jak powinno. A przecież chciałeś jak
najlepiej, chciałeś być dobry, lepszy, włożyłeś w to cały
swój wysiłek i serce, zarywałeś noce i nerwy sprawiły, że już
nie jesteś taki jak kiedyś. I na co ci to było? Po co te wszystkie
starania? Po to, by na końcu i tak okazało się, że wszystko
zaprzepaściłeś? Nie tak to miało wyglądać, nie tak wyobrażałeś
sobie swoją przyszłość. Gdy patrzysz wstecz uświadamiasz sobie,
że nic nie mógłbyś zmienić, nic nie chciałbyś zmienić.
Zrobiłeś to tak jak zaplanowałeś, a i tak skończyło się źle.
Ile porażek jeszcze człowiek musi doświadczyć, żeby zaznać
trochę spokoju? Szczęścia? Odpoczynku? Żeby móc wreszcie
odetchnąć i znaleźć swoje miejsce. Być tam gdzie chciał być.
Robić to co umie najlepiej. Dlaczego zawsze ktoś przeszkadza,
wchodzi w drogę, nie pozwala realizować marzeń, dlaczego cały
czas trzeba walczyć? Cisza, cisza, cisza...
---------------------------------------------------------------------------
Milly xx.
Lał. Czytam twoje posty i widzę w nich siebie. Już za trzy dni prawdopodobnie znów zobaczę właśnie to spojrzenie. I wszystko zacznie się od początku.
OdpowiedzUsuńO niee... znam to dokładnie, ja to przeżyłam trzy dni temu. Nie martw się, trzymam kciuki!:)
OdpowiedzUsuńDzięki <3
UsuńA jak tam wyniki matur? Zadowolona?
Zostałaś nominowana do Liebster Awards --> http://possessive-harry-styles.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńGratuluję <3