Ale jest jeszcze wielu
cierpiących. Konających w samotności. Bez wsparcia. A jednak
myślę, że ludzie biedni to najszczęśliwsi ludzie na świecie.
Kochają cały świat. Bez wyjątków. Przygarną nawet psa ze
złamaną nogą. Podzielą się ostatnim kawałkiem chleba. Dobroć?
Tak niewiele trzeba. Wystarczy tylko chcieć. A oni chcą. Chcą
kochać i żyć. Cieszyć się każdą chwilą, każdym ułamkiem
sekundy. Biorą życie takim jakie jest. Prawdziwi ludzie. Takich
jest mało. I będzie coraz mniej. Aż w końcu znikną. NICOŚĆ.
23:03. Zasypiam. Czuję spokój. Wewnętrzną ciszę. Niestety mój
odpoczynek nie trwa zbyt długo. Powraca do mnie ten sam sen.
Koszmar? Sama nie wiem jak to nazwać. Znów ta denerwująca mucha.
Znowu słyszę jej brzęk. Siada mi na ramieniu. Kroki. Odwracam się.
Mucha odlatuje. Ten sam scenariusz. Słyszę odgłos kroków coraz
bliżej. Jeszcze chwila i pojawi się za zakrętem. Poznam jego
twarz. Czuję jak ziemia lekko drży pod moimi stopami. Jak by sama
się bała nadchodzącego człowieka. Nagle kroki cichną. Wychylam
się delikatnie. Z przerażenia podskakuje na ławce. Widzę dłoń.
Dłoń wyciągnięta ku mnie jak by mówiła: Podejdź bliżej! Nie
bój się! Znam skądś tą dłoń. Ma znajomo wyrysowane żyły,
długie kościste palce i coraz bardziej uporczywie przywołuje mnie
do siebie. Powoli podnoszę się z ławki. Stawiam krok. Drugi.
Trzeci. Mam wrażenie, że trwa to całą wieczność. Jestem już
bardzo blisko. Wyciągam dłoń. Ułamek sekundy dzieli nasze palce.
Podnoszę się gwałtownie z łóżka. Od mojej twarzy bije żar.
Zalewa mnie fala gorąca. Słyszę przeraźliwy dźwięk syreny.
Wyglądam
przez okno. Widzę wóz strażacki. Wypadam z domu na świeże
powietrze. Krztuszę się spalinami. Moje oczy wędrują ku palącym
się ruinom budynku. Dach spada na ściany łamiąc je w pół z
przeraźliwym chrzęstem. Dookoła mnie krzyczą jacyś ludzie.
Rozpacz. Cierpienie. Odchodzę kawałek, aby nie patrzeć na tą
masakrę. Czuję potworny smród palących się pozostałości domu.
Mdli mnie. Osuwam się na ziemię. Ostatkiem sił wspieram się na
ręce. Widzę ciemność.
---------------------------------------------------------------------------------------
Milly xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz