21 marca, 2014

KIM JEST CZŁOWIEK BEZ TWARZY?

Wiosna. Śpiew ptaków. Lekki powiew ciepłego wiatru. Ogród. Kwiaty. Dusza. On i ona. Spojrzenie. Długie, ciepłe, głębokie. Pełne uczucia. Miłość.

Dom. Stary, zaniedbany, znienawidzony. Brzęk rozbijających się o ścianę talerzy. Płacz kobiety. Przerażone oczy dzieci. Mężczyzna ledwo trzymający się na nogach. Trzyma w ręku nóż. Myśli. Wiele myśli. Gniew. Powoli zmierza w stronę kobiety. Wrzask. Odgłos noża rozdzierającego ciało. Nóż- serce. Śmierć. Pauza.

Z odrętwienia wybudza mnie dźwięk dzwonka. Przerwa. Słychać szmer pakowanych do plecaków ołówków, książek, piórników. Uśmiechy na twarzach. Pięć minut odpoczynku od przynudzającego nauczyciela. Jedni biegną na następną lekcję. Inni witają się ze znajomymi. Ktoś siedzi sam przy ścianie i czyta książkę. Zwykłe życie szkolne. Niezwykłe. Mój wzrok przenosi się w stronę dziewczyny. Siedzi na ławce. Twarz ma schowaną w dłoniach. Wygląda na smutną. Podchodzę. Siadam obok niej. Pytam czy mogę jakoś pomóc. Powoli odwraca głowę w moją stronę. Patrzę jej w oczy. Nagle zalewa się łzami. Przytulam ją. Tyle wystarczy. Porozumienie dusz. Przyjaźń. Na dobre i na złe. I tak już paręnaście lat. Ociera łzy. Wstaje. Mówi, że zobaczymy się później i że mnie kocha. Na chwilę zostaję sama. Dźwięk dzwonka. Wszyscy rozchodzą się do klas. Głosy cichną. Ja zostaję. Nie mam nastroju na kolejną lekcję wychowania. Na korytarzu zapada cisza. Podlatuje do mnie mucha. Okrąża moją głowę parę razy i siada mi na ramieniu. Przyglądam się jej przez chwile. Nagle w oddali słyszę kroki.


Odwracam się gwałtownie. Zrażona mucha odlatuje. Jeszcze chwilę siedzę w bezruchu. Kroki słychać blisko. Coraz bliżej. Jeszcze kawałeczek. Ułamek sekundy. ………………………………….. Otwieram oczy. Kot siedzi naprzeciwko mnie i patrzy na mnie pytającym wzrokiem.

-Maniek dlaczego to zrobiłeś? Był już tak blisko. Zawsze ktoś mi musi przeszkodzić. Był już za zakrętem. Był tak blisko.

Dręczący sen. Czy kiedyś wreszcie poznam prawdę; tego człowieka, który nigdy nie ujawnia swojej twarzy? Koszmar. Nawiedza mnie zawsze w ostatnią niedziele miesiąca. Zawsze o północy. Co miesiąc przedłuża się o minutę. Tylko za każdym razem coś staje na przeszkodzie, bym poznała twarz tego człowieka. Czuję strach. Ciekawość. Odrętwienie. Jakby jakaś siła kazała to zakończyć. Nic nie rozumiem. Oczy mi się zamykają. Zasypiam. Śpię niespokojnie. Gadam od rzeczy. Ktoś mną potrząsa. Znika. Wycie wilka. Szmer w rogu pokoju. Widzę swoją twarz za 60 lat. Widzę jego twarz. Mgła. Wszystko znika. Pauza.
--------------------------------------------------------------------------------
                                                                                                                 Milly xx

1 komentarz: