Rzeka.
Wodospad. Szum wody. Wody rozbijającej się o skały. Skała: mocna,
silna, trwała. Wieczna. Wieczność: nie ma takiego pojęcia.
Wszystko się kiedyś kończy. Słyszę szczekanie. Ruch piasku.
Widzę wielką, czarną, kudłatą kulę. Zmierza w moim kierunku.
Wpada na mnie z impetem. Przewraca mnie na miękki piasek. Radość.
Mokry język. Mokra twarz. Jego spojrzenie. Moje spojrzenie.
Przyjaźń. To Dylan. Pies. Przyjaciel. Psi przyjaciel. Najlepszy na
świecie. Ufny i wierny. Mój. Spacerujemy po plaży. Trzymamy się
za niewidzialne dłonie. On patrzy. Rozumie. Podbiega. Patyk. Tak
niewiele trzeba mu do szczęścia. Zamach. Rzut. Szaleńczy galop.
Skok. Wraca. Gonitwa. Ktoś ucieka. Jeszcze chwila. Są już blisko.
Ostatni oddech. Strzał. Śmierć. Modlitwa. Trumna. Płacz.
Przyjaciele. Bliscy. Znajomi. Jest ich wielu. Ale to oni cierpią.
Nie on. Zostawił ich. Bez wyjaśnienia. Bez pożegnania.
Rozżalonych. Rozgoryczonych. Smutnych. Martwych. Bez celów. Co
teraz? Jak żyć? Jak wrócić do domu? Co powiedzieć? Najlepiej nic
nie mówić. Życie toczy się dalej. Ale nie dla wszystkich. Nie dla
niej. Smutek rozdziera jej serce. Klęczy przed jego grobem. Upada na
twarz. Zalewa się łzami. Krzyk. Ten krzyk roznosi się echem po
całym świecie. Krzyk bólu. Cierpienie.
-------------------------------------------------------------------------------
Milly xx
-------------------------------------------------------------------------------
Milly xx
Świetny, czytam dalej :)
OdpowiedzUsuń